Pierwszy kwadrans meczu należał do piłkarzy Zagłębia, którzy w tym czasie stworzyli sobie trzy wyśmienite sytuacje, po których nie tylko mogli, ale wręcz powinni zdobyć bramki. Niestety wykorzystali tylko jedną. W 6 minucie z rzutu rożnego piłkę w pole zagrał Łobodziński, głową zgrał ją Arboleda a formalności dopełnił Chałbiński, który potężnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Piotra Lecha.
Goście pierwszy celny strzał na bramkę Liberdy oddali dopiero w 25 minucie, jednak zagranie Matusiaka w środek bramki nie mogło zaskoczyć lubińskiego bramkarza. Cztery minuty później Liberda nie był już w stanie uchronić naszej drużyny przed utratą bramki. Po kolejnym rzucie rożnym egzekwowanym przez gości piłka spadła 16 metrów przed bramką Zagłębia wprost na nogę Popka, który precyzyjnym uderzeniem doprowadził do wyrównania.
Po zmianie stron kibice nadal oglądali szybkie i ciekawe widowisko. Żadna z drużyn nie zamierzała się bronić i dążyła do zdobycia zwycięskiej bramki. Sztuka ta udała się gospodarzom, którzy w 65 minucie zdobyli drugiego gola. Po rzucie rożnym i zamieszaniu pod bramką Piotra Lecha, najprzytomniej zachował się Manuel Arboleda, który wykorzystał kiks jednego z obrońców i piersią wepchnął piłkę do siatki.
Po stracie drugiej bramki bełchatowianie rzucili się do ataku, jednak dobrze grająca tego dnia lubińska obrona, dyrygowana przez najlepszego na boisku Arboledę, nie pozwoliła im na wiele. Co więcej lubinianie mogli się pokusić o podwyższenie rezultatu gdyby tylko wykorzystali choć jedną z kilku okazji, jakie sobie wypracowali po szybkich kontratakach.
Po meczu powiedzieli:
Orest Lenczyk: Niby nic się nie stało, ale jednak odczuliśmy duży uszczerbek punktowy. A nasz zespół nie dorównywał naszym poprzednim występom, przede wszystkim graliśmy chaotycznie w obronie, momentami beztrosko i bojaźliwie. Nie najlepiej spisywała się nasza druga linia. Ten nasz "trójkąt" nie wiem, jaki dzisiaj był, chyba rozwarty.
Edward Klejndinst: To dla nas bardzo ważne punkty, cieszy walka, a także to, że nie zapominaliśmy o stwarzaniu sytuacji bramkowych. Po strzeleniu bramki trochę mieliśmy chwilę słabości, którą na szczęście przeciwnik wykorzystał połowicznie, strzelając jednego gola.